Nie ma chyba nic trudniejszego niż wychowanie dlatego profesja rodzic to najbardziej skomplikowany zawód świata gdyż wymaga predyspozycji i wiedzy z wielu bardzo skomplikowanych dziedzin. Musimy przecież być psychologami, pedagogami, nauczycielami, trenerami, pielęgniarkami, lekarzami, socjologami itd., itp.  Nawet jednak jakbyśmy jakimś cudem posiedli te wszystkie umiejętności to i tak się okaże że to nie wystarczy, że to dopiero początek. Bo każdy wie że nasze pociechy dzielą się na córki i synów. Te  z kolei można podzielić na :

  1. Synkowie mamusi i synkowie tatusia,
  2. Córeczki mamusi i córeczki tatusia.

Oczywiście każdy z tych „podgrup” ma jeszcze szereg mutacji ze względu na ilość  rodzeństwa, rodzaj tego rodzeństwa, postawy obojga rodziców oraz wiele innych czynników.

Weźmy na przykład do analizy „synka mamusi” /oczywiście nie mylić z mamin synkiem który to przypadek jest ewidentnie specyficzny i wynika jedynie z nieświadomości matki co do sposobu wychowania swojego syna oraz późniejszych konotacji z tego wynikających po „ewentualnym” opuszczeniu gniazdka rodzinnego przez dorosłego już osobnika. O stosunkach na linii Teściowa – synowa już w ogóle nie ma co mówić w tym przypadku bo jasnym jest że będą one złe gdyż nie jest tajemnicą iż nikt tak dobrze się synkiem w tym przypadku nie zajmie jak swoja mamusia/. O innych tego typu przypadkach nie ma co wspominać gdyż nie jest to tematem tego artykułu a służyło jedynie zwróceniu uwagi na sprawy i problemy jakie pojawią się na naszej drodze bycia dobrym rodzicem i na co powinniśmy zwrócić uwagę zanim będzie za późno!

Wracając jednak do tematu „synek mamusi” to taki egzemplarz który to bardziej liczy się ze słowami matki niż ojca i to światopogląd matki będzie dla niego wyznacznikiem świata zewnętrznego. Oczywiście niesie to za sobą również pozytywne tego aspekty które czerpie dla siebie patrząc na otoczenie oczami matki. Spowoduje to iż w relacjach z kobietami będzie mu łatwiej  nawiązać szybkie znajomości aczkolwiek tylko na poziomie koleżanka, przyjaciółka. Wynika to z faktu iż wiele spraw i tematów poruszanych  przez grono koleżanek będzie dla niego znajome i w jakiś sposób interesujące oraz że słuchając wywodów swoich koleżanek będzie potrafił wzbudzić w nich poczucie zainteresowania. Pytanie tylko czy i w jakim stopniu takie relacje przełożą się na trwały i mocny związek w życiu dorosłym oraz czy takich cech oczekuje przyszła kandydatka na żonę. /Nie wspominając już o fakcie czy jest w stanie zdawać sobie z tego sprawę/

Dlatego też  wracając do naszego tematu wychowania i rodzicielstwa na poziomie szkoły podstawowej warto sobie zadać pytanie kiedy i w jakim momencie zadecydujemy o tym kim stanie się nasze dziecko w wieku lat 18, 25 czy 30. Bo oczywiście jest tak iż w pogoni za dobrymi stopniami w szkole, dobrym kierunkiem na studiach itp. ucieknie nam coś naprawdę istotnego co wydaje się mi jest sensem bycia rodzicem. To coś to jest wychowanie po prostu „dobrego człowieka”. Oczywiście termin ten jest bardzo szeroki  i wiele w jego ramy możemy zmieścić jednak to sami my- rodzice musimy sobie odpowiedzieć kto to jest?

Reasumując przez 15-20 lat które poświęcimy na wychowanie naszych pociech i przez które to będziemy mieli realny wpływ na kształtowanie ich „kośca” moralnego musimy na każdym etapie rozwoju mieć świadomość co i dlaczego im wpajamy. Bo nie jest tak ważne jak ale co ich uczymy i jakie wartości im przekażemy. No i oczywiście należy pamiętać że nigdy nie jest za późno aby te dobre rzeczy naszym dzieciom przekazać. Bo nawet jak w pogoni za szczęściem i dobrobytem naszych dzieci uda nam się przekroczyć tą cienką niebiską linię w pewnym momencie  to zawsze jest czas aby do niej powrócić i nad nią się zastanowić.