Sposób na naukę.

Autor

 

Wszyscy rodzice od szóstego roku dziecka przez kolejne 15 lat zajmują się tylko i wyłącznie jednym jak to zrobić, żeby dziecko się uczyło, Jak go zmotywować, jak go zachęcić, jak go przymusić i takie tam różne sposoby na to, aby nasz ulubieniec zaczął się uczyć. Problem jednak w tym, że nikt nie zadaje sobie trudu, aby się dowiedzieć jak tego mamy dokonać. W szkole tego nie uczą więc każdy rodzic sam wymyśla swoją teorię, którą uznaje za właściwą i której się trzyma. Problem tylko jest z tym, że teoria to jedno a praktyka całkiem od niej się różni a czasami w ogóle do niej nie przystaje. Najciekawsze jest jednak to że nawet w obrębie rodziny nie możemy mówić o jednym sposobie. Ponieważ każde dziecko jest inne ma inne potrzeby, inną psychikę i przy pomocy innej percepcji ogląda świat dlatego i my musimy dla każdego z osobna przygotować plan na mądre i szczęśliwe dzieciństwo.

Dlaczego nikt się nie zastanawia jak to jest, że jedno dziecko jest dobre z matematyki a drugie pięknie maluje. Jak to jest, że ktoś jest dyslektykiem i pomimo tego, że jest wybitnym matematykiem nie jest w stanie zdać matury, bo każde słowo pisze odwrotnie. Jak to jest, że ktoś ma super słuch muzyczny i potrafi grać na 5 instrumentach a nie potrafi opanować tabliczki mnożenia.

Pewnie większość z nas wie, że mamy 5 zmysłów tj. wzrok, słuch, węch, smak i dotyk, ale już niewielu rozumie jaki one mają wpływ na proces uczeni się. Oczywiście nie musimy tego wiedzieć, bo każdy nas w życiu zajmuje się swoimi sprawami i musi znać się tylko na wybranym zagadnieniu które go dotyczy i w nim stara się być najlepszy.

Jednak bycie rodzicem to coś więcej. To kolejny etat /albo dwa/ i powód abyśmy zostali specjalistami w kolejnej dziedzinie. Abyśmy wiedzieli, że do nauki potrzebne są nie tylko te zmysły, ale i trzy układy: przedsionkowy, dotykowy i proprioceptywny /nazwa taka sobie/ które muszą ze sobą współpracować.

Pisanie, czytanie czy mówienie wymaga od naszego organizmu setek ruchów i koordynacji wielu układów po to aby wszystko wyszło nam idealnie. Wystarczy jedna mała dysfunkcja w całym tym łańcuch zdarzeń, aby nasz efekt pisania, czytania czy mówienia wyszedł bez sensu. Proszę sobie wyobrazić jakiej trzeba równowagi pomiędzy tymi wszystkimi układami, mięśniami, ścięgnami, kościami, aby wszystko było ok.

Dla przykładu ktoś do nas coś mówi wtedy nasze ucho przekształca to na dźwięk, który trafia do kory mózgowej tam jest jakoś interpretowany, aby nasze myśli zamieniły to na słowa itd. Potem znowu mózg wprawia w ruch nasz bark, który porusza przedramię, nadgarstek, palce i w wyniku napicie kilkuset mięśni długopis, który przez przypadek mamy w ręce może zapisać nasze zasłyszane słowa.

Czy ktoś kiedyś się nad tym zastanawiał? Oczywiście jak wszystko jest ok to nie musimy na to zwracać uwagi, ale jak coś szwankuje to pamiętajmy, że problemem nie zawsze jest lenistwo naszego malucha, lecz sprawa może być bardziej złożona.

Pamiętajmy, że całe nasze ciało potrzebuje ruchu i wszystko co się w nim dzieje to jeden wielki ruch. Dlatego zadbajmy o zdrowie fizyczne, aby nasze dziecko nie miało problemów z poruszaniem się na każdej płaszczyźnie na jakiej się znajdzie. Nawet nie wiem, ile set mięśni ma człowiek, ale zadbajmy, aby wszystkie były sprawne. Jeżeli ktoś jeszcze o tym nie wie nawet oczy mają swoje mięsnie.

Jak już upewnimy się, że sprawność fizyczna jest ok. Czyli tysiące kości, mięśni itp. radzi sobie dobrze to możemy przejść do trudniejszego etapu tj. sfery psychicznej.

Oczywiście to nie miejsce i czas, aby rozwodzić się nad całokształtem tego zagadnienia które pewnie nie wielu dyplomowanych psychologów potrafi objąć swoim umysłem, ale dwa słowa wystarczą.

Pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl to stres. Stres, który w życiu dorosłych jest obecny cały czas, ale pamiętajmy, że w życiu naszych dzieci potrafi być równie destrukcyjny i powodować spustoszenie. Stres potrafi upośledzić i powoduje, że dziecko w ciągu miesiąca z najlepszego ucznia spadnie na koniec stawki.

Druga sprawa to emocje coś tak niezdefiniowanego, że właściwie nie wiem, jak to opisać jednak każdy wie o co chodzi a za przykład niech posłuży drobiazg. Każdy z nas pamięta, jak wyglądał dzień ślubu, pierwszy dzień w pracy, pomimo że było to 10, 20 lat temu a nie pamiętamy co robiliśmy rok temu. Tak samo jest z emocjami naszych dzieci które potrafią w łatwy sposób im pomagać jednak zdarza się ż mogą stać się zaporą nie do przejścia.

 

Ps. Badanie przeprowadzone pokazały, że tylko 30% dzieci w naszych szkołach ma profil zgodny z systemem uczenia który proponuje nasza szkoła to znaczy, że gdyby system nauczania zmodyfikować to całkiem inna grupa młodzieży miała by oceny bardzo dobre. Dlatego nie martwmy się drobnymi niepowodzeniami, ale pomyślmy, jak zadbać o lepsze samopoczucie naszego malucha.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *