Studia marzeń !

Autor

Od wielu już lat, odkąd moje dzieci zdały maturę i ruszyły na studia, aby zdobywać wykształcenie i odnaleźć swoje miejsce w dorosłym życiu zastanawiałam się czym tak naprawdę studia w naszym kraju różnią się od studiów za granicą i z czego tak naprawdę wynika różnica, że nasze uczelnie wyższe znajdujemy dopiero w 4 setce uczelni na świecie.

Jednak te moje myśli często za bardzo nie sprecyzowane wydawały się nie zmierzać w jakimś konkretnym kierunku i też nie do końca byłam przekonana ze to czego mam się dowiedzieć w ogóle czemuś ma służyć. Jednak dziś w końcu przez przypadek odkryłam to o czym pewnie wszyscy wiedzą jednak większość nie zdaje sobie sprawy a nasi politycy od edukacji już na pewno zupełnie. Otóż przeglądając jakieś artykuły i mało znaczące opracowania przeczytałam takie o to zdanie na temat wymarzonego przez wszystkich Harvardu:

„Będąc studentką Harvard Graduate School of Education (HGSE) mogę zapisywać się na przedmioty nie tylko na wszystkich szkołach Harvardu a jest ich mnóstwo, ale też MIT / Massachusetts Institute of Technology/ i kilku innych lokalnych uczelni.”

Może nie do wszystkich od razu to dotrze tak jak i do mnie to nie od razu dotarło, ale to jest to. Jest o ta swoboda i olbrzymia ilość możliwości jakie możemy sobie prawie dowolnie wybierać na poszczególnych etapach abyśmy znaleźli tą właściwą ścieżkę zainteresowania.

Czy ktoś potrafi sobie u nas wyobrazić, aby student powiedzmy Krakowskiego AGH powiedzmy na drugim roku zapragnął na chwilę studiować na przykład filozofię i przez semestr chodził płynnie na zajęcia powiedzmy na Uniwersytecie Jagiellońskim? Przecież w naszych realiach jest to nie możliwe. U nas nawet przenosiny z wydziału na wydział w ramach tej samej uczelni wydają się operacją ponad nasze siły. Pytanie tylko dlaczego młody człowiek, który ma na swej głowie tak wiele problemów egzystencjalnych /bo właśnie opuścił dom rodzinny, bo ma zdecydować czego tak na prawd w życiu chce i do czego tak naprawdę w życiu się nadje ma jeszcze potykać się o takie błahostki???

Dlaczego nasz system nie jest na tyle intuicyjne, że żeby on sam zdecydował jakie przedmioty ma wybrać i do czego one tak na prawdę do doprowadzą. Czy tyle lat badań nad edukacją, kogniwistyką i wieloma dyscyplinami z zakresu edukacji poznawczej niczego tak naprawdę nas nie nauczyły.

Aż ciśnie mi się tutaj cytat z mojego ulubionego filmu

„w 1905 roku było wielu mądrych ludzi – profesorów, naukowców itp. znanych ze swoich badań, ale to 26 letni szwajcarski urzędnik zajmujący się fizyką w wolnych chwilach odmienił świat”

Tak sobie teraz myślę, czy szkoła jest po to, aby nam narzucać swoje dogmaty czy po to, aby pomóc spełniać nam marzenia albo aby pomóc nam do tych marzeń dojść?

Przecież nieważne czego pragniemy – zwiedzać świat, mieć szczęśliwą rodzinę, być sportowcem czy być modelką i biegać na pokazach Prady. Ważne tylko abyśmy w natłoku procedur i regulaminów nigdy nie zatracili tej najważniejszej rzeczy. Aby mieć marzenia i nigdy nie przestać do nich dążyć a ścieżka jaka nas do nich doprowadzi może być bardziej lub mniej zawiła. Ważne jednak abyśmy nigdy z niej nie zawrócili

 

Ps.

Cytat dotyczący Einsteina pochodzi z filmu „Buntownik z wyboru”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *