🛡️ Standardy Ochrony Małoletnich — bezpieczeństwo dzieci to nasz priorytet
← Wróć do bloga
Wychowanie

Umiejętności twarde i miękkie: wartości w edukacji na przykładzie studiów córki

2017-07-26 · 5 min
Umiejętności twarde i miękkie: wartości w edukacji na przykładzie studiów córki

Właśnie przeczytałam ciekawy artykuł o możliwościach edukacyjnych na różnym etapie rozwoju. Autorka trafnie zwróciła uwag na fakt jak istotna jest w dzisiejszych czasach równowaga pomiędzy umiejętnościami twardymi i miękkimi. Lub jak by to powiedział neurodydaktyk równomierny rozwój prawej i lewej półkuli mózgowej.

Teoria to jedno, ale prawdziwe wartości widać dopiero wtedy gdy zderzą się z codziennością naszych dzieci.

Oczywiście wszystkie te aspekty są bardzo ważne, dobrze, że wraz z rozwojem nowych technologii także rozwój teorii dydaktycznych czy edukacyjnych idzie w parze. Tylko jak zawsze tak i teraz wydaje mi się, że ważne są szczegóły którymi wypełniamy nasze życie. To te drobne elementy którymi obudowujemy swój świat, aby stał się dla nas lepszy prostszy i bardziej zrozumiały. Co z tego, że w teorii to wszystko dobrze brzmi i wygląda jak w praktyce nie możemy tego wszystkiego zastosować. Po co wykonywać tysiące opracowań i prac naukowych skoro nie jesteśmy w stanie wprowadzić w życie najbardziej banalnych teorii znanych od średniowiecza.

Żeby nie być gołosłownym przytocz pierwszy przykład z życie a do tego, żeby bardziej to zobrazować ze swojego życia.

Moja córka rozpoczęła studia wyższe rok temu na Politechnice Rzeszowskiej. Wybrała trudny kierunek Inżynierii Medycznej na wydziale Matematyki stosowanej. Kierunek trudny wymagający skupienia dużo pracy, aby przyswoić sobie skomplikowany materiał. Jakież było moje zdziwienie jak na pierwszym semestrze jej plan zajęć wyglądał następująco

Niech za przykład posłuży plan zajęć mojej córki, bo tam wszystko widać jak na dłoni.

Poniedziałek zajęcia od 8.00 d0 19.00

W tym 3 h wykłady z matematyki, 3h wykłady z fizyki, 2 h ćwiczenia rysunku technicznego i 2 h ćwiczenia z analizy jakiejś

Nie wiem czy ktoś był kiedyś na wykładzie z matematyki, ale przeciętnie po 2h słuchania teorii i twierdzeń standardowy człowiek ma dosyć po prostu jego mózg potrzebuje odpoczynku. A tutaj nie dość, że jest 3h to po nich bezpośrednio studenci trafiają na 3h fizyki która to dyscyplina również do łatwych nie należy. Więc efektem tego wszystkiego był fakt, że na trzeciej godzinie matematyki byli już nieliczni a na fizykę już prawie nikt nie chodził bo i po co skoro ludzki mózg ma ograniczony sposób pracy i wysiłku. Jak to nazywa moja córka po takiej dawce matematyki potrzebuje 2h na „odmóżdżenie” po prostu, żeby to wszystko przemyśleć i się zresetować.

Jakby tego było mało to powiem tylko że wtorek był dniem wolnym od zajęć. Wypada zapytać jakie wartości przekazujemy studentom taką siatką zajęć poza tym, że ważne jest tylko to, aby wykładowca miał poukładany grafik a 120 studentów może mieć przechlapane i muszą sami uczyć się z książki, gdyż nikt nie zadbał o to, aby zajęcia były w odpowiedniej dawce, i o odpowiedniej porze. Oczywiście zaraz ktoś powie, że układ zajęć to trudna sztuka i skomplikowana procedura, ale niech pierwsze się dobrze zastanowi. Kto w całym tym procesie kształcenia jest najważniejszy i czy nie jest to student. Przecież to od tego jak przygotujemy sobie kadry i rozwiniemy swoją młodzież będzie zależało nasza przyszłość, przyszłość naszej ojczyzny. Nie możemy wydawać milionów na badania, laboratoria, budynki itp. a nie zadbać o tak podstawową formę motywacji. Która w dodatku nic nas nie kosztuje.