Komputer dla dziecka: od kiedy i jak go dozować
Zdjęcie: Child using computer & laptop education – Flickr Contributor, CC BY 2.0
W dzisiejszych czasach to pytanie wydaje się być kluczowym do rozwiązania na drodze wychowania naszych pociech. Oczywiście jak wszędzie tak i tu zdania są podzielone i możemy zapoznać się z wieloma sprzecznymi opracowaniami na ten temat. Jeżeli jednak mogłabym coś doradzić to jestem zdecydowaną zwolenniczką jak najdłuższego opóźnienia edukacji komputerowej naszych dzieci. Co nie znaczy, że w klasach 1 – 3 nie uczyć programowania i innych pokrewnych bardzo rozwijających dyscyplin.
Zamiast sadzać dziecko przed komputerem, pokażmy mu, że logicznego myślenia można uczyć się przy pomocy zwykłych klocków.
Naprawdę w dzisiejszych czasach jest wiele ciekawych sposobów, abyśmy ucząc nasze dzieci programowania nie wykorzystywali do tego komputerów. Na tym etapie powinniśmy uczyć nasze dzieci dostrzegać problemy, pokazywać w jaki sposób rozwiązywać je poprzez zaplanowanie kilku następujących po sobie czynności. /Nie muszę chyba przypominać, że idealnie do tego nadają się np. szachy./ Musimy skupić się na kreowaniu logicznego i twórczego myślenia. Tutaj naprawdę nie potrzeba wyszukanych klocków lego, tylko zwykłe, najprostsze klocki i pomysł jak je wykorzystać. /namawiam do przeczytania książki Hello Ruby, Lindy Liukas/
Reasumując klasy 1 –3 to jak najbardziej nauki cyfrowe i programowanie, ale bez włączania komputera. W dzisiejszych czasach mamy naprawdę dużo prostych narzędzi, aby dziecko stymulować, rozwijać, edukować i nauczyć kreatywnego myślenia, a resztę zostawmy klasy IV.
Zanim pozwolimy dziecku zasiąść przed ekranem, upewnijmy się, że dobrze radzi sobie z czytaniem i pisaniem.
Wracając do tematu moim zdaniem w klasach 1 – 3 powinniśmy się skupić na nauce czytania i pisania. Te wydawało by się kluczowe umiejętności, o których przypominać nawet nie wypada, są jednak przez nas często zaniedbywane. Po pierwsze nie chodzi o to, czy ktoś umie pisać, ale z jaką starannością to robi, gdyż jak już pewnie nie wielu rodziców pamięta, ale kiedyś w szkole istniał przedmiot kaligrafii, a dziś w dobie wypełniania ćwiczeń do pisania jest nie wiele i wielokrotnie ta umiejętność w szkole jest traktowana po macoszemu.
Druga umiejętność tj. czytanie też możemy oceniać bardzo różnymi skalami i wielowymiarowo. Tutaj nie będę oczywiście zajmować się wątkiem tego czy należy umieć czytać, ale w jakim zakresie. Otóż samo czytanie dziecka ze zrozumieniem to zdecydowanie za mało. W czasach, w których komputery, tablety i smartfony bombardują nasze zmysły z wszystkich stron musimy ze zdwojoną siłą wyostrzyć nasz wzrok na dobrej jakości sposobie czytania. Wystarczy przejrzeć pierwsze z brzegu badania dotyczące sposobu czytania przez dzieci, które nauczyły się dobrze czytać przed obcowaniem z tabletem i te które uczyły się czytać już po, aby zrozumieć jakie to ważne. Jakie różnice powstają w mózgu dziecka i jaki to ma związek z późniejszym czytaniem ze zrozumieniem. Dlatego zanim damy do ręki naszym dzieciom pierwszy tablet, zadbajmy o to, aby czytanie i pisanie było na odpowiednim poziomie. Jeżeli jeszcze udało by się nam spowodować, że jakimś cudem nasz maluch polubi czytanie i co tydzień sięgnie sam po nową książeczkę to reszta edukacji będzie bardzo przyjemną przygodą z wieloma nagrodami po drodze. Jeżeli jednak tak by się stało, proszę o info jak się do takich sukcesów dochodzi, bowiem warto, aby inni mogli z takiego przykładu skorzystać. Dla tych zaś, którzy tak jak ja nie byli w stanie tak dobrze sobie poradzić z edukacją na tym poziomie pozostanie zawsze handel wymienny. Czyli negocjacje w stylu godzina czytania dziennie w zamian za godzinę komputera. Lepiej jednak od razu przeliczyć to na liczbę stron, abyśmy nie musieli potem dokładnie tego analizować.
rodzic.eu