Syn zrezygnował z prawa tuż przed dyplomem: czym jest macierzyństwo, gdy dziecko dorasta
Zdjęcie: cheerful-family-drinking-tea-at-home – Quaries Official, CC BY 2.0
„Macierzyństwo to generalnie udręka.
Trzeba kogoś kochać już na zawsze, nieustannie.
To jak ciężka przewlekła choroba”.
/Beata Tyszkiewicz/
Kiedyś taki cytat gdzieś mi się wyświetlił i od jakiegoś czasu nie może mi wyjść z głowy. Właściwie to nie wiem, czy ma on jakiś sens czy może to prawda czy nie, ale jakoś cały czas siedzi mi w głowie.
Jednak teraz okazało się, chyba że ma on w sobie więcej sensu niż wcześniej wydawać by się mogło.
Otóż okazało się, że jak już matka przeżyje te wszystkie etapy swojego macierzyństwa od chorób niemowlaka przez nauk w szkole podstawowej, zajęcia dodatkowe, naukę w szkole średniej, maturę itd. To właściwie macierzyństwo można uznać za udane i być całkowicie spełnioną. Jak do tego dodam, że dziecko poszło na wymarzone studia na prawo i dobrze sobie tam radziło czego efektem był staż w parlamencie europejskim na koniec drugiego roku to każdy normalny człowiek powie, że to przykład idealnego przypadku jak wzorowe macierzyństwo powinno wyglądać. Dla całego wglądu w sprawę dopowiem jeszcze, że po drugim roku syn wyjechał na wakacje na 3 miesiące do pracy w Anglii, aby dopracować technikę swojego języka angielskiego i zarobić troszkę pieniędzy, aby rodzice mieli lżej.
Właściwie tutaj można by opowieść zakończyć i powiedzieć, że super, że na tym rola rodzica się kończy. Człowiek jest dorosły, zaczyna zarabiać nie długo skończy dobre studia, zna język obcy więc w życiu sobie poradzi i jest ok. Jednak czy i kiedy rola rodzica się kończy decyduje za nas ktoś inny?
W moim przypadku nie wiem kto to był, ale pewne jest, że postanowił wystawić moją matczyną miłość na ogromną próbę dopiero po tylu latach.
A potem, gdy już myślałam, że wiem, jak potoczy się ta historia, życie napisało zupełnie inny scenariusz.
Gdy moje myśli błądziły już nad tematem przyszłej synowej i wnuków mój syn w połowie trzeciego roku oznajmił mi, że prawo go przestało interesować i rezygnuje ze studiów, bo to nie ma sensu i jak by nigdy nic postanowił sobie odpuścić sesje i zająć się poszukiwaniem nowej drogi życia. Kolejne 3 miesiące upłynęły mu na oglądaniu kolejnych odcinków dr Hausa pod wpływem to którego serialu postanowił iść od nowego roku na psychologie oraz na graniu na komputerze w FIFA pod której to wpływem rozważał zostanie menadżerem sportowym.
Oczywistym jest też, że przez te 3 miesiące musiał on wysłuchiwać na okrągło lamentowania swoich rodziców na temat tego, że może przecież dokończyć te studia a potem robić co innego itp. itd. Nie muszę przecież większości przekonywać, że był to dla nas szok i używaliśmy wszelkich argumentów, aby jednak nie rezygnować na tym etapie z takich studiów które nawet nie kochane mogą się jakoś w przyszłości przydać. Sugerowaliśmy nawet dokończenie ich w trybie zaocznym, bo przecież nie czarujmy się po trzecim roku to już żadne studia nie są zbyt straszne i odpaść z nich jest wielką sztuką. Jednak nasz syn wykazał się taką determinacją, że postawił na swoim i naukę zakończy. Najciekawszym jest jednak fakt, iż całe życie wraz z mężem staraliśmy się, aby w naszych dzieciach zbudować odwagę i pewność siebie, aby nie bały się podejmować trudnych decyzji, aby nasze dzieci dokonywały same w życiu ważne wybory i żeby były ich świadome. Często namawialiśmy, aby na wakacje czy po maturze wybrali się w jakąś podróż czy na wolontariat, aby coś zrobić szalonego czego nikt się po nich nie spodziewa. No i masz jak coś takiego się stało to nie potrafiliśmy tego zaakceptować ani się z tym pogodzić. Inna sprawa, że ten nagły zwrot akcji po prostu odciął mi dopływ tlenu i po tylu latach przez kolejne tygodnie nie wiedziałam, jak się zachować.
Dlatego pytam otwarcie jak w takim przypadku powinnam się zachować, a jak by się zachował ktoś inny w podobnym przypadku, bo ja sama nie wiem i czy w ogóle jest prawidłowe zachowanie w takim przypadku.
A jak to się ostatecznie skończyło? Oto epilog tej historii.
Ps. Epilog
Teraz już na spokojnie, bo emocje opadły nasz syn wyrusza na podbój świta w innej roli jaką pierwotnie sobie wymyślili rodzice, ale wierzę, że podjął odpowiedni wybór i ta decyzja przyczyni się do tego, aby jego życie stało się fajniejsze i pełne pasji. Wyjeżdża do Anglii na 6-miesięczny kurs angielskiego który ma mu umożliwić start na studia z psychologii na jednym z uniwersytetów w Szkocji od nowego roku akademickiego. Czy tego dokona i czy w tym wytrwa czas pokaże jednak przekonałam się, że „praca na etacie matka” to harówka, która nigdy się nie kończy i która nawet na emeryturze będzie nam pochłaniać znaczną część naszego czasu. Dlatego warto się do niej odpowiednio nastawić i od początku ją pokochać, bo ona nigdy się nie skończy.
Pomimo jednak, że bycie rodzicem to nie jest najłatwiejsze zajęcie to jednak każdemu polecam, gdyż jak żadne inne powoduje, że musimy cały czas się uczyć i cały czas rozwijać a co za tym idzie z dnia na dzień uczymy się pokory, cierpliwości i wielu, wielu innych ciekawych umiejętności o których bez rodzicielstwa w ogóle byśmy nie pomyśleli.
rodzic.eu