Wychowanie

Dzieci dobre i dzieci złe?

Dzieci dobre i dzieci złe?

data dodania: 2022-02-23 14:26:04

Ostatnio w Internecie natrafiłam na dość kontrowersyjny artykuł „klasa średnia próbuje wypchnąć ze szkół gorsze dzieci” I tak sobie myślę kto to jest ta klasa średnia? Kim są te gorsze dzieci? I Kto o tym decyduje?

 

Swoją drogą bardzo ciekawy artykuł i wiele się można z niego dowiedzieć, ale kilka wątków mnie w nim zastanowiło. Jakim cudem ktoś na etapie 3 czy 6 klasy szkoły podstawowej może wiedzieć czy jego dziecko straci czy zyska na obcowaniu z takim bądź innym kolegom? Prawdę mówiąc jak się tak głębiej zastanowiłam nad logiką tych wszystkich niby „mądrych ludzi”, którzy uważają, że ich „mądre dzieci” powinny się uczyć w mądrych szkołach to mi ich żal. Jak każdy rodzic od dwudziestu lat cały czas zabiegam o to, żeby moje dzieci dobrze się uczyły i poszły na dobre studia, ale do głowy by mi nie przyszło, żeby moim motywatorem było to że w ławce obok siebie znajdą dziecko murarza lub sprzątaczki. Oczywiście w gwoli sprawiedliwości dodam, że być może wynika to z faktu, że posiadając 6 dzieci, nie jesteśmy krezusami, ale też na nic nam nie brakuje.

Wracając jednak do tematu wszystkie badania pokazują, że najważniejsza w edukacji jest różnorodność. Możliwość zobaczenia, zetchnięcia się z wieloma różnymi doświadczeniami. Nie wiem, dlaczego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że najważniejsze jest to na jakiego człowieka wychowamy swoje dziecko a nie ile będzie zarabiał. Co z tego, że syn czy córka zostaną doktorami jak w domu będzie przemoc czy inna patologia. Co z tego, że dziecko pozna 5 języków i odwiedzi wszystkie kraje świata jak odgrodzony od świata w swoim domu nie zauważy, że jego rodzice umierają w jakimś zapyziałym ośrodku, bo nie ma ich kto odwiedzić? Powiem więcej moje dzieci bardzo dobrze się uczą wygrywają konkursy naukowe i sportowe o czym już we wcześniejszych artykułach pisałam, ale za najważniejsze uważam to żeby wyrośli na dobrych ludzi. Cieszę się, że mieszkamy na otwartym osiedlu, gdzie wszyscy mogą grać razem w piłkę nożną, koszykówkę i tenisa oraz z tego, że zawsze na tych boiskach można zastać kogoś do kogo się przyłączamy, aby pograć. Muszę się przyznać, że nigdy nie byłam na takim ekskluzywnym osiedlu np. w Wilanowie, ale chciał bym zobaczyć, ile tam osób wieczorami czy w weekendy gra w piłkę, w kosza lub inne gry zespołowe. Nigdy w życiu nie zaryzykowałabym wychowania wykształconego snoba tylko po to, aby skończył uczelnie z wyższym rankingiem. Pomijając temat rankingów i tego na jakiej podstawie są ustalane to życie jest bardziej złożone niż nam się wydaje i rodzice powinni bardziej się skupić na tym, aby ich dzieci po prostu były szczęśliwe niż nad tym, żeby wyprodukować cyborga bez uczuć. Dlatego jeszcze raz powtórzę nauczmy dzieci kochać oraz pozwólmy im samym znaleźć szczęście na tym świecie. Nie uszczęśliwiajmy ich na siłę. Nawet jak jakieś dziecko pochodzi z domu, gdzie edukacja nie jest na pierwszym miejscu to nie jego wina i powinniśmy mu pomóc, aby i ono mogło osiągnąć sukces. Oczywiście ktoś powie, że nie moje dzieci to nie mój problem, ale skoro żyjemy w jednym kraju i za 30 lat też raczej nic się nie zmieni to może warto żebyśmy to zrozumieli już teraz że i trak stanowimy jedną rodzinę i jak o nią zadbamy od małego to po prostu będzie lepsza. Może zamiast wozić swoje dziecko na zajęcia golfa lepiej zorganizować trenera dla całej klasy i w ten sposób zmotywować swojego syna do tej dyscypliny. Dlaczego jak gra drużyna narodowa to wszyscy jesteśmy Polakami, a jak komuś źle się wiedzie to już go nie znamy. Może warto czasem poczytać biografie wybitnych ludzi, aby się dowiedzieć, że większość z nich pochodziła z normalnego, przeciętnego domu a nie z osiedla na „złotej górze”.

Ps. Nie mam nic przeciwko temu, aby rozwijać nasze dzieci jak tylko możemy i jak tylko nas na to stać. Wysyłać ich na wakacyjne kursy językowe, na obozy tematyczne i wiele innych zajęć które mogą je rozwijać. Przecież na to, aby ich dodatkowo rozwijać mamy całe popołudnie, weekendy i wakacje. Nie mam nic przeciwko aby wysłać dzieci na studia zagraniczne, gdzie spotkają różne kultury i nauczą się z nimi współdziałać.

Nie rozumiem tylko dlaczego ludzie wysyłają dzieci za granicę, aby się integrowały z całym światem jak przez 20 lat uczą ich, że najlepszym rozwiązaniem jest życie w domu z wysokim płotem i z dala od sąsiadów. Pewnie jednak jestem z tej części społeczeństwa która tego nie rozumie. Jeżeli jednak ktoś chce wychowywać swoje dziecko w taki sposób to wypada mu jedynie współczuć.

 

Ps2. Art. na który musiałam tak zareagować każdy znajdzie pod tym adresem.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23227940,sadura-mieszanie-dzieci-z-roznych-srodowisk-w-klasach-oplaca.html

 

Do czego służy matka?

Do czego służy matka?

data dodania: 2022-02-23 14:27:16

„Macierzyństwo to generalnie udręka.

Trzeba kogoś kochać już na zawsze, nieustannie.

To jak ciężka przewlekła choroba”.

/Beata Tyszkiewicz/

 

Kiedyś taki cytat gdzieś mi się wyświetlił i od jakiegoś czasu nie może mi wyjść z głowy. Właściwie to nie wiem, czy ma on jakiś sens czy może to prawda czy nie, ale jakoś cały czas siedzi mi w głowie.

Jednak teraz okazało się, chyba że ma on w sobie więcej sensu niż wcześniej wydawać by się mogło.

Otóż okazało się, że jak już matka przeżyje te wszystkie etapy swojego macierzyństwa od chorób niemowlaka przez nauk w szkole podstawowej, zajęcia dodatkowe, naukę w szkole średniej, maturę itd. To właściwie macierzyństwo można uznać za udane i być całkowicie spełnioną. Jak do tego dodam, że dziecko poszło na wymarzone studia na prawo i dobrze sobie tam radziło czego efektem był staż w parlamencie europejskim na koniec drugiego roku to każdy normalny człowiek powie, że to przykład idealnego przypadku jak wzorowe macierzyństwo powinno wyglądać. Dla całego wglądu w sprawę dopowiem jeszcze, że po drugim roku syn wyjechał na wakacje na 3 miesiące do pracy w Anglii, aby dopracować technikę swojego języka angielskiego i zarobić troszkę pieniędzy, aby rodzice mieli lżej.

Właściwie tutaj można by opowieść zakończyć i powiedzieć, że super, że na tym rola rodzica się kończy. Człowiek jest dorosły, zaczyna zarabiać nie długo skończy dobre studia, zna język obcy więc w życiu sobie poradzi i jest ok. Jednak czy i kiedy rola rodzica się kończy decyduje za nas ktoś inny?

W moim przypadku nie wiem kto to był, ale pewne jest, że postanowił wystawić moją matczyną miłość na ogromną próbę dopiero po tylu latach.

Gdy moje myśli błądziły już nad tematem przyszłej synowej i wnuków mój syn w połowie trzeciego roku oznajmił mi, że prawo go przestało interesować i rezygnuje ze studiów, bo to nie ma sensu i jak by nigdy nic postanowił sobie odpuścić sesje i zająć się poszukiwaniem nowej drogi życia. Kolejne 3 miesiące upłynęły mu na oglądaniu kolejnych odcinków dr Hausa pod wpływem to którego serialu postanowił iść od nowego roku na psychologie oraz na graniu na komputerze w FIFA pod której to wpływem rozważał zostanie menadżerem sportowym.

Oczywistym jest też, że przez te 3 miesiące musiał on wysłuchiwać na okrągło lamentowania swoich rodziców na temat tego, że może przecież dokończyć te studia a potem robić co innego itp. itd. Nie musze przecież większości przekonywać, że był to dla nas szok i używaliśmy wszelkich argumentów, aby jednak nie rezygnować na tym etapie z takich studiów które nawet nie kochane mogą się jakoś w przyszłości przydać. Sugerowaliśmy nawet dokończenie ich w trybie zaocznym, bo przecież nie czarujmy się po trzecim roku to już żadne studia nie są zbyt straszne i odpaść z nich jest wielką sztuką. Jednak nasz syn wykazał się taką determinacją, że postawił na swoim i naukę zakończy. Najciekawszym jest jednak fakt, iż całe życie wraz z mężem staraliśmy się, aby w naszych dzieciach zbudować odwagę i pewność siebie, aby nie bały się podejmować trudnych decyzji, aby nasze dzieci dokonywały same w życiu ważne wybory i żeby były ich świadome. Często namawialiśmy, aby na wakacje czy po maturze wybrali się w jakąś podróż czy na wolontariat, aby coś zrobić szalonego czego nikt się po nich nie spodziewa. No i masz jak coś takiego się stało to nie potrafiliśmy tego zaakceptować ani się z tym pogodzić. Inna sprawa, że ten nagły zwrot akcji po prostu odciął mi dopływ tlenu i po tylu latach przez kolejne tygodnie nie wiedziałam, jak się zachować.

Dlatego pytam otwarcie jak w takim przypadku powinnam się zachować, a jak by się zachował ktoś inny w podobnym przypadku, bo ja sama nie wiem i czy w ogóle jest prawidłowe zachowanie w takim przypadku.

Ps. Epilog

Teraz już na spokojnie, bo emocje opadły nasz syn wyrusza na podbój świta w innej roli jaką pierwotnie sobie wymyślili rodzice, ale wierzę, że podjął odpowiedni wybór i ta decyzja przyczyni się do tego, aby jego życie stało się fajniejsze i pełne pasji. Wyjeżdża do Anglii na 6-miesiczny kurs angielskiego który ma mu umożliwić start na studia z psychologii na jednym z uniwersytetów w Szkocji od nowego roku akademickiego. Czy tego dokona i czy w tym wytrwa czas pokaże jednak przekonałam się, że „praca na etacie matka” to harówka, która nigdy się nie kończy i która nawet na emeryturze będzie nam pochłaniać znaczną część naszego czasu. Dlatego warto się do niej odpowiednio nastawić i od początku ją pokochać, bo ona nigdy się nie skończy.

Pomimo jednak że bycie rodzicem to nie jest najłatwiejsze zajęcie to jednak każdemu polecam, gdyż jak żadne inne powoduje, że musimy cały czas się uczyć i cały czas rozwijać a co za tym idzie z dnia na dzień uczymy się pokory, cierpliwości i wielu, wielu innych ciekawych umiejętności o których bez rodzicielstwa w ogóle byśmy nie pomyśleli.