Zajęcia dodatkowe

Dlaczego warto szukać zainteresowań

Dlaczego warto szukać zainteresowań

data dodania: 2022-02-23 13:01:43

Rok temu nasz syn 8 lat pojechał na obóz sportowy na mazury na wakacjach. 10 dni spędzonych w na aktywnym wypoczynku pośród jezior i lasów wydawał się idealnym rozwiązaniem. Jedną z atrakcji jakie w ramach tego obozu były serwowane było zwiedzanie muzeum „Wilczy szaniec” i 2 h spędzone na tym zwiedzaniu podczas którego pani przewodnik opowiadała o II wojnie i tym bunkrze spowodowało że w głowie naszego malucha zajęło to pierwszoplanowe miejsce.

Nie wycieczka do Gdańska, Pływanie wodolotem nie pływanie statkiem po jeziorze, nie zawody sportowe, nie zabawy z kolegami. Po powrocie mały był po prostu zauroczony tą opowieścią. Przez 5 miesięcy czytaliśmy tylko książki o bunkrach II wojny i nie tylko. Oglądaliśmy filmy o bunkrach zarówno w telewizji jak i w internecie a nasz maluch stał się specjalistą od II wojny światowej. Jak się okazało że zamiast klocków lego na mikołaja chce dostać  do sklejania  makietę bunkra to byliśmy pewni że stał się kolejny cud. Nie wiem co i jak ta osoba opowiadała podczas zwiedzania wilczego szańca ale na pewno jest wybitnym pedagogiem, historykiem i czymś tam jeszcze w jednym. Powinniśmy szukać takich osób którzy z pasją podchodzą do swojej pracy i tą pasje potrafią przekazać słuchaczom, uczniom lub podwładnym. Dziś po roku od tamtego wydarzenia wiemy że ta lekcja historii będzie dla niego ważniejsza niż nie jeden rok nauki w klasach 4- 8. Wystarczyło 2h aby mały człowiek zgromadził w swojej głowie wiedz na którą niektórzy tracą cały rok. Powiem więcej wiedze której sam pożądał – nie trzeba było go namawiać do robienia zadań domowych, nauki na sprawdzian itp. Dziecko które słabo jeszcze czyta samo chciało się tego uczyć i wystarczyło mu tylko podsuwać kolejne składowe całej układanki. Każdy rodzic który spędza ze swoją pociechom wiele godzin na odrabianiu, przepytywaniu i korektach zadań domowych to na pewno wie o czym mówię i rad by z takiej wycieczki skorzystał.

Pytanie tylko czy i w jakim stopniu poskładały się na to różne aspekty i jak to wykorzystać w dalszej edukacji. Czy to był odpowiedni czas, może odpowiedni wiek, może odpowiednia sceneria, może odpowiednia osoba która to przekazała. Jednak nie zależnie od procentowego udziału kilku składowych wydaje się iż każdy rodzic szukając inspiracji dla rozwoju własnego dziecka szuka właśnie takich przypadków jak ta lekcja historii. Nieważne czy to będą lekcje z przyrody, robotyki czy z astronomii ważne aby osoba która je prowadzi była odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu gdyż czasem wystarczą 2 h aby zrozumieć zagadnienie którego inni nie wytłumaczą przez cały semestr.

Życząc wszystkim na swojej drodze jak najwięcej takich lekcji, miejsc i ludzi zapraszam do zgłaszania wszystkich takich ciekawych pokazów miejsc i ludzi aby wszyscy zainteresowani rodzice mogli z nich skorzystać.

Wycieczka szkolna!

Wycieczka szkolna!

data dodania: 2022-02-23 14:38:03

Jak pierwszy miesiąc w szkole mija to zaczyna się pora wycieczek szkolnych. Ponieważ ofert jest wiele to zawsze w każdej klasie jest problem jaką ofertę wybrać i gdzie pojechać. Jak do tego dodam dylematy typu jeden dzień czy dwa to problemów jest aż nadto. Co więcej ostatnio zaobserwowałam, że nauczyciele coraz rzadziej na takie eskapady się piszą. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że młodzież coraz gorsza i trudno ją upilnować czy może nadmiar przepisów nie pozwala na połowę tego co przedtem fakt jest jednak taki, że sprawa nie jest prosta.

 

Jednak nie o tym cała ta powieść jednak będzie.

Otóż dziecko mojej znajomej pojechało ostatnio na super wycieczkę a ponieważ inna moja znajoma była jej opiekunem, toteż mogłam posłuchać opowieści o niej z dwóch różnych źródeł dodatkowo całkiem od siebie niezależnych oraz z całkiem z innej perspektywy tj. opiekuna i dziecka, które pod opieką jedzie. Jeżeli jeszcze dodam, że była to całkowicie inna wycieczka niż wszystkie to wszyscy zrozumieją, że warto jej poświęcić kilka słów.

Otóż klasa 1 liceum /25 osób/ pojechała sobie autobusem kursowym z Rzeszowa do Torunia.

Wyjazd z Rzeszowa o 23.30 przyjazd do Torunia o 9.00 w czwartek. Cały dzień zwiedzania. Nie będę się tutaj rozpisywać nad szczegółami, bo w Toruniu zabytków i atrakcji jest aż nadto i każdy może sobie dowolnie modyfikować trasę według swoich potrzeb i zainteresowań. Jednak ciekawostką jest to, że każdy z klasy musiał sam przygotować referat na temat poszczególnych atrakcji i sam przez chwilę zostać przewodnikiem. Nie wiem czy to pomysł pani od Historii czy wychowawczyni fakt jednak jest taki, że z takiej wycieczki uczniowie zapamiętali kilka razy więcej niż przy standardowym spacerze z przewodnikiem. Co więcej każdy z prowadzących starał się wykazywać wiedzą jakiej nawet standardowy przewodnik nie posiada. Oczywiście obiad zjedzony na mieście, gdzie każdy może sobie sam wybrać, czy woli spaghetti czy pierogi był lepszy niż standard. Po całodziennym zwiedzaniu wszyscy byli już na tyle zmęczeni, że czekali tylko na to, aby zameldować się na kwaterze. Tutaj znowu innowacja, gdyż nocleg był zarezerwowany w hostelu. Standard może nie za wysoki, ale czysta pościel i pokoje 12 osobowe to było coś sam raz na jedną noc. Powiem więcej coś w sam raz, aby w dużym pokoju tak liczna grupa mogła spędzić razem całą noc. Oczywiście nie obyło się bez komentarzy w stylu, że mieszkamy jak kiepscy z kultowego serialu, ale wrażeń było mnóstwo i nikt nie mógł narzekać.

Na drugi dzień każdy przygotował sobie śniadanie /herbatka, kanapki lub parówki/ w lokalu mieliśmy małą kuchnię, gdzie można było przygotować posiłek.

Po godzinie 9.00 jak wszyscy byli już wyspani i najedzeni pomaszerowali dokończyć dzieła zwiedzania. Drugi dzień był nawet fajniejszy, bo to wizyta w „Dworze Wiedzy” i rejs statkiem po Wiśle. Jednym słowem mniej chodzenia a więcej emocji.

Po 17.00 zameldowali się na dworcu, gdzie również kursowym autobusem udali się w drogę powrotną i tak po 10 h dotarliśmy w końcu do Rzeszowa o 3.00 pełni wrażeń i niespotykanych emocji.

Pewnie nic w tym wszystkim nie było by dziwnego, gdyby nie fakt, że koszt całej tej eskapady wyniósł  120zł/osobę /wliczając w to wszystkie koszty transportu, noclegu i zwiedzania. Nawet jak do tego doliczymy 30 zł za posiłki które w końcu i tak musielibyśmy spożyć nawet nigdzie się nie ruszając to jest to chyba ciekawa propozycja dla wielu młodych ciekawych świata ludzi i dla odważnych nauczycieli, którzy nie potrzebują przewodnika, aby to wszystko skoordynować.

Jednak najciekawsze jest to, że młodzież zarówno w autobusie kursowym jaki i podczas noclegu zachowywała się o wiele bardziej cicho i spokojnie w stosunku do tego jak by to wyglądał, gdyby cały autokar należał tylko i wyłącznie do wycieczki. Nie wiem czy to obecność osób starszych czy nowość całej tej sytuacji jednak jedno jest pewne było warto i w kolejnych latach będę namawiać wszystkie klasy do tego typu wycieczek gdyż są rewelacyjną i tanią formą integracji i poznawania ciekawych miejsc.